Dzisiaj pojechałem rowerem do pracy, standardową trasą. Natomiast po pracy w podróży do domu towarzyszyła mi Kasia, która wyciągnęła mnie na wycieczkę do warzywniaka na drugi koniec Warszawy:) Czyli do Hali Mirowskiej :)
To było bardzo miło spędzone popołudnie, jeszcze raz dziękuję :)
Od dziś noce stały się krótkie, a weekend powinien mieć 7 dni! Tryb SP ssie po całości, nuda, nuda, nuda, nuda... AI przeciwników na poziomie dziecka, żadnej radości.
Natomiast MP... Zabrakłoby mi chyba słów! Już wiem co to jest uzależnienie od komputera, to znaczy już wcześniej wiedziałem, ale teraz to wreszcie odczuwam :)
Trasa bardzo przyjemna, szybko, bo jak zwykle cały czas asfalt. Niestety przerwy w jeżdżeniu dają się we znaki, po pierwszej połowie trasy moje nogi dopiero się obudziły i można było spokojnie kręcić na poziomie 28-30km/h. O taka: Trasa
Na sam koniec, pod domem niemalże pozwoliłem sobie na małe szaleństwo i pościg za Cinquecento. Trzeba znać swoją wartość, z byle kim się nie ścigam :)
W tej chwili to najdłuższa trasa jaką przejechałem jednym ciągiem :) W sumie prosta, nie męcząca, bo cały czas po asfalcie, żadnych górek, żadnych przeszkód.
Google pokazuje ponad 3 godziny w jedną stronę, ja to zrobiłem w trochę ponad 1,5h. Google trzeba poprawić :)
Jak napisałem wyżej trasa nie była męcząca, chociaż jazda w tłumie pędzących samochodów nie należy do moich ulubionych zajęć. No i częste hamowanie na światłach, niestety ciężko jest mi rozwinąć 50km/h pomiędzy sygnalizatorami tak żeby przejechać na tzw. "zielonej fali". Gdyby nie to to może w godzinę bym się wyrobił.
Aha, no i cała wycieczka miała na celu wymianę moich wysłużonych już słuchawek KOSS PORTA PRO! Swoją drogą polecam je każdemu:)
P.S. Zanotować! Trzeba zakupić gejowskie wdzianko na rower, bo spodenki do kosza i t-shirt stawiają zbyt duży opór powietrza.
Stała trasa. Tym razem zamiast jechać po asfalcie jechaliśmy z D. ścieżkami i chodnikami, więc pojechaliśmy się polansować na pl. Trzech Krzyży razem ze wszystkimi burakami tego świata. Próżność od nich emanowała na kilometr.
Whatever! Nie znam ich i nie zamierzam poznawać.
Trasa przyjemna, niedużo samochodów, tylko trzeba zwracać uwagę na przechodniów.