W tej chwili to najdłuższa trasa jaką przejechałem jednym ciągiem :) W sumie prosta, nie męcząca, bo cały czas po asfalcie, żadnych górek, żadnych przeszkód.
Google pokazuje ponad 3 godziny w jedną stronę, ja to zrobiłem w trochę ponad 1,5h. Google trzeba poprawić :)
Jak napisałem wyżej trasa nie była męcząca, chociaż jazda w tłumie pędzących samochodów nie należy do moich ulubionych zajęć. No i częste hamowanie na światłach, niestety ciężko jest mi rozwinąć 50km/h pomiędzy sygnalizatorami tak żeby przejechać na tzw. "zielonej fali". Gdyby nie to to może w godzinę bym się wyrobił.
Aha, no i cała wycieczka miała na celu wymianę moich wysłużonych już słuchawek KOSS PORTA PRO! Swoją drogą polecam je każdemu:)
P.S. Zanotować! Trzeba zakupić gejowskie wdzianko na rower, bo spodenki do kosza i t-shirt stawiają zbyt duży opór powietrza.
Stała trasa. Tym razem zamiast jechać po asfalcie jechaliśmy z D. ścieżkami i chodnikami, więc pojechaliśmy się polansować na pl. Trzech Krzyży razem ze wszystkimi burakami tego świata. Próżność od nich emanowała na kilometr.
Whatever! Nie znam ich i nie zamierzam poznawać.
Trasa przyjemna, niedużo samochodów, tylko trzeba zwracać uwagę na przechodniów.
Mała wizyta w Centrum po odbiór gry od Domana! (THX one more time) Call of Juarez II, swoją drogą dobry shit:) Zagrałem raz, ale wciągająca, rewelacyjna fabuła i świetna grafika! Polak, Czech i reszta świata jak chcą to potrafią stowrzyć porządną grę! Ot, co!
Trasa wyglądała następująco: Niepodległości, Pole Mokotowskie, Marszałkowska i z powrotem tą samą trasą.
W sumie jeżdżę tymi samymi trasami cały czas, no, ale co poradzić, skoro moje życie oparte jest na pracy, szkole i wizytach u D.
Tym razem trasa z domu do pracy i z powrotem. Cały czas asfalt, czasem wskakuję na ścieżkę, czy chodnik żeby trochę nadrobić w korach.
Trasa wygląda następująco: Madalińskiego, Wołoska, Domaniewska, I piętro bud. Platinium, rower do pokoju CCB (z klimatyzacją, także ma tam bardzo komfortowe warunki postoju, a nie jakiś kawałek metalowej rury pod chmurką. A co, trzeba dbać o swój sprzęt;)), a ja do TS, 8 godzin w pracy i z powrotem do domu:) A tam rower stoi sobie na dywanie koło łóżka, więc w każdej chwili może pójść spać;)
I kolejna trasa, która będzie się często przewijać przez ten blog, czy jakkolwiek to się ma nazywać...
W sumie prosta i fajna trasa, częściowo po asfalcie (Waszyngtona, Marszałkowska, Madalińskiego, Wołoska), a częściowo przez parki i ścieżki, zwłaszcza w okolicach Pola Mokotowskiego. Poza tym nic szczególnego. Ładna pogoda, Wisła ładna, wszystko ładne, tylko kierowcy samochodów wciąż zostawiają mózgi w domu!
Kolejna wycieczka do D. To raczej będzie moja stała trasa podróży :) W sumie nic się nie działo, tylko trzeba uważać na warszafskich kierofcuf... Niestety, nie wszyscy korzystają z mózgu prowadząc samochód, a Bóg dał go każdemu...
Tu już mogę napisać na 100%, że to był przejazd z mieszkania do D. Ścigałem się z autobusem i okazało się, że zajęło mi to 17 minut, a autobusowi 25 :) Nie jest źle!
Poza tym jeżdżenie w stronę Centrum przez Most Poniatowskiego to istna katorga, zwłaszcza po południu. Tak mocny wiatr w twarz zmniejsza prędkość o 5km/h... Ale jest to moje nowe wyzwanie, któremu staram się za każdym razem sprostać. Może po prostu warto kupić jakieś obcisłe lekkie wdzianko:), ale i tak najważniejsze będzie to żeby dobrze rozłożyć siły :)